kawa - kaffe 2009 - coffee plant

Burundi z Kaffe 2009 było pierwszą kawą z tej palarni, która wygrała któryś ze stołów podczas naszych cuppingów. To potwierdza, że nie tylko bariści uwielbiają wysoką kwasowość!

Kaffe 2009 to palarnia, która pochodzi z Lublina, i której historia sięga 2009 roku. Ale jak nie od razu Rzym zbudowano tak nie od razu w Lublinie palarnię postawiono. Właściciele swój biznes zaczynali bowiem od małej kawiarenki CAFE POKRZYWA. To jednak nie koniec ciekawostek – wiedzieliście, że Kaffe 2009 ma wiele wspólnego z amerykańskim koncernem Apple? Tak – tym Apple od Steve’a Jobsa… otóż obie firmy zaczynały swój biznes w garażu ;). Ale wróćmy do Burundi.

Kawa dostarczona nam na Cuppingowe Starcie #3 to odmiana Bourbon, uprawiana na wysokości 1600 – 1800 m.n.p.m., w regionie Ngozi. W gospodarstwie Kirezi zbiór z 2017 roku został obrobiony metodą mytą. Palarnia sugeruje, że kawa ma wysoką kwasowość, i że znajdziemy w niej aromaty limonki i malin – let’s check it out!

Na mieście mówili…

Podczas Cuppingowych Starć prosimy uczestników, aby napisali cokolwiek im przyjdzie na myśl na temat kawy, która w danej kategorii jest ich zdaniem najlepsza/najsmaczniejsza. I tak jak często opisy zwycięskich kaw są naprawdę bardzo różne tak w przypadku Burundi zdecydowana większość zaakcentowała bardzo wysoką kwasowość. Co jednak ciekawe, to właśnie ta kwasowość najbardziej przykuła ich uwagę. Poza tym niektórzy pisali o dużym balansie (oj chyba niekoniecznie), słodyczy i cytrynowym posmaku. Na kartkach pojawiła się limonka, cytryna i trawa cytrynowa – maliny brak.

Wiedząc mniej więcej czego możemy się po kawie spodziewać (czarek na cuppingach nie próbujemy, bo nie ma na to za bardzo czasu) podeszliśmy do testów. Byliśmy bardzo ciekawi skali kwasowości jaką reprezentuje kawa. Klasycznie, bez udziwnień, zaczęliśmy od przygotowania cuppingu.

Przeczytaj także  Cuppingowe Starcie #1 - zapowiedź!

Cupping

Gdy kilkanaście minut od zalania minęło, a cała procedura, wg standardowego naszego przepisu, została przeprowadzona, łyżki poszły w ruch. Pierwsza reakcja była, delikatnie mówiąc, nieciekawa. Owszem wysoka kwasowość ujawniła się niemal natychmiast. Ale nasze miny zdawały się szukać odpowiedzi na pytanie: “Gdzie te limonki i maliny?!”. Autentycznie na samym początku nie byliśmy w stanie wyczuć niczego. Zastanawialiśmy się, czy dobrze ustawiliśmy mielenie, czy temperatura była dobra, czy kawa się dobrze zaparzyła – twierdzące odpowiedzi wprowadziły dodatkową konsternację.

Na szczęście ten cały proces myślowy chwilę trwał i próbując kawy w międzyczasie, zaczęliśmy powoli ją “wyczuwać”. Pointa z tego wszystkiego była taka, że kawa musiała jeszcze trochę ostygnąć, aby pokazać co w sobie skrywa. I rzeczywiście – palarnia nie kłamała. Kwasowość była bardzo wysoka i przypominała limonkę/trawę cytrynową, ale kawa była też dość słodka, przy czym była to właśnie taka malinowa słodycz. W posmaku niestety znikała zupełnie. O Burundi, że jest zbalansowana trudno było powiedzieć, ale w miarę jak stygła balans coraz bardziej się wyrównywał. Po siorbaniu byliśmy bardzo ciekawi co Burundi pokaże w kolejnych próbach.

Przelewamy, zalewamy

kawa - coffee plant - kaffe 2009

Gdzie tylko możemy to się chwalimy – mamy pyszne dripki, bo mamy zapasy starych filtrów do V60 :). No więc zaparzyliśmy takiego pysznego dripa z Burundi. Podobnie jak w cuppingu (choć tym razem kawa nie kazała na siebie już tak długo czekać) na pierwszym planie dominowała limonkowa kwasowość. Malina również była delikatnie wyczuwalna, ale dość szybko znikała. W posmaku pozostawała wysoka kwasowość, która momentami zbliżała się do granicy cierpkości. Na szczęście krótki aftertaste nie pozwalał jej się nadto rozwinąć.

Burundi zaparzone w Kalicie dało naturalnie bardzo analogiczny efekt. Różnica była jednak w balansie, bowiem zrobił się on zdecydowanie większy. Wysoka kwasowość odrobinę spadła, a malinowa słodycz stała się bardziej zauważalna. Dzięki temu również mouthfeel był zdecydowanie przyjemniejszy.

Przeczytaj także  Coffee Republic - Etiopia Chelelektu

kawa - kaffe 2009 - coffee plant

Jak sądzicie? W AeroPresie kwasiura czy malinowy kompocik?

Pssssssst… i finito

kawa - coffee plant - kaffe 2009W AeroPressie kompotu nie było, a kwasowość pozostawała w dalszym ciągu wybita. Jednak w tym przypadku kawa stała się zdecydowanie bardziej rześka. Słodycz maliny była ledwo wyczuwalna i dość szybko opuszczała kubki smakowe. To co ciekawe udało się wycisnąć, to fakt, iż Burundi w aftertaste pozostawało mocno kwasowe, ale stało się również delikatnie maślane. I naszym zdaniem to w AeroPressie kawa pokazała najbardziej swoją moc. Pamiętajcie, że to nasza ulubiona metoda, więc próba obiektywnej percepcji może być zaburzona.

Jesteśmy zaskoczeni, że tak bardzo kwasowe Burundi, na tyle innych kaw z Afryki, tak bardzo przypadło do gustu uczestnikom cuppingu w Czarnej Fali. I to nie dlatego, że to zła kawa, a ze względu na skalę kwasowości. Naszym zdaniem, choć nie przepadamy za ziarnami z tamtego kraju, to po prostu bardzo ciekawa kawa, przy czym każe na siebie czasem poczekać :). Jesteśmy ciekawi, jak Burundi wyszłoby przygotowane, jako cold brew – limonkowe orzeźwienie mogłoby naprawdę dać ciekawe efekty. Ktoś zrobi i się pochwali?

Coffee Plant.

Back to Top