kawa - coffee plant - cold brew

Cold brew coffee – kawa macerowana na zimno8 min

Cold brew z roku na rok staje się coraz bardziej dostępne i coraz bardziej popularne. Trudno mi sobie dziś wyobrazić szanującą się kawiarnię, która nie oferuje tej fenomenalnie orzeźwiającej kawy.

Cold brew bardzo szybko zdobywa kubki smakowe coraz większej liczby klientów i właściwie trudno się dziwić. Jest naładowane kofeiną, orzeźwiające, szybkie do przygotowania (oczywiście na etapie jego podawania ;)) i bardzo dobre (i tu małe „ale” – dobre pod warunkiem, że podstawą były dobre ziarna). A ponieważ staramy się propagować dobre rzeczy związane z kawą, to na chwilę przed pełnym słońcem chciałem Wam przypomnieć, co to w ogóle jest cold brew, jak je i zrobić i przedstawić kilka wariacji na jego temat.

Kawa + woda + lodówka = cold brew

Cold brew to po prostu kawa macerowana na zimno. I choć każdy ma swój sposób przygotowywania, efekt najczęściej jest bardzo podobny. Generalnie chodzi o to by 6-7 gramów (kombinujcie!) kawy (mielenie może być bardzo różne, w zależności od tego jak długo chcecie kawę macerować) zalać wodą (i tu szkoły są dwie – zimną lub lekko podgrzaną). Potem wstawiamy do lodówki, czekamy jakieś 8-12 godzin (zależy jakie mielenie), filtrujemy i już. Proste prawda?

Smak cold brew będzie uzależniony od wielu zmiennych związanych z samym jego przygotowaniem, ale również, albo i przede wszystkim, od kawy jakiej użyjecie. Ja w domu próbowałem wielu ziaren i najsmaczniejsze efekty uzyskiwałem przy użyciu naturalnych Etiopii (akurat ostatnio miałem trzy w domu). Wówczas kawa wychodziła najczęściej zauważalnie truskawkowa i bardzo słodka.

Ale ponieważ słodycz w kawie, z perspektywy nie do końca świadomego konsumenta, to dość sporna kwestia, więc postanowiliśmy sprawdzić kilka dodatków do cold brew, które mogłyby poprawić smak na tyle, aby jego pierwsze spróbowanie nie było zbyt wielkim szokiem dla kubków smakowych.

kawa - cold brew - coffee plant

Cold brew + dodatki = zagadka

Na początek warto wspomnieć, jak ja przygotowuję kawę macerowaną na zimno. Używam dozy 6/100 przy nieco drobniejszym mieleniu jak do V60. Kawę zalewam wodą o temperaturze 50 stopni i maceruje w lodówce przez około 7-8 godzin. Na koniec filtracja AeroPressem (przy takim mieleniu sprawdza się najlepiej), kostki lodu i gotowe! Tak więc wybrałem trochę dodatków, wypakowałem czarki i rozpocząłem mielenie… W przypadku tego „testu” macerowałem 200 gramów kawy, zatem w czarce znalazło się 12 gramów kawy. Do tego dołożyłem po 3 gramy dodatków (nie w każdym wypadku).

Efekty mojego weekendowego testu przedstawię w formie trzech grup: dobre, niedobre i bez znaczenia. Zacznijmy wobec tego, jaki z dodatków znajdujących się na zdjęciu powyżej sprawił, że cold brew stało się zwyczajnie niedobre.

Niedobre dodatki

Największym negatywnym zaskoczeniem wśród wszystkim moich czarek okazały się suszone maliny. Świeże owoce są bardzo słodkie i kwasowe, gdy są niedojrzałe. Aromat, jak pewnie każdy wie, jest bardzo wyrazisty. I taki też był w przypadku malin suszonych, które zakupiłem do testu. Niestety po odfiltrowaniu kawy, napar był po prostu niedobry.

kawa - cold brew - coffee plant

Przede wszystkim zaskoczył mnie totalny brak aromatu. W smaku owoce ewidentnie oddały tylko kwasowość i właściwie zepsuły smak cold brew. Dodatkowo w posmaku kawa, mimo bardzo niskiej temperatury, robiła się bardzo cierpka i strasznie nieprzyjemna. To próba z kategorii: „nie róbcie tego w domu”.

Drugim nieprzyjemnym dodatkiem była skórka z pomarańczy. Oczekiwałem wyraźnego aromatu i mocnej, ale przyjemnej kwasowości oraz totalnego brak goryczy (skórki były dobrze obrane z białych części, nie jak na zdjęciu).

kawa - coffee plant - cold brew

W efekcie kawa rzeczywiście intensywnie pachniała i, co bardzo ważne, przyjemnie. Niestety smak, podobnie jak w przypadku malin, został niemal zdemolowany ogromną kwasowością i dość dużą goryczą – kawa poszła do zlewu…

Na koniec niezbyt przyjemne okazały się liście Kafiru. W tym wypadku do czarki, ze względu na ich intensywność, trafiło tylko 5 dużych liści (później się okazało, że aż 5).

kawa - cold brew - coffee plant

Kafir oddał bardzo przyjemny, limonkowo-roślinny aromat, ale niestety zepsuł smak kawy. Przy czym wydaje mi się, że gdyby w czarce znalazł się jeden lub dwa liście, wówczas mógłbym uzyskać przyjemne efekty, jednak próby nie powtórzyłem. Dlatego Kafir to opcja słaba, ale, gdyby pokombinować to może mieć potencjał.

Przejdźmy więc do dodatków, które były dla smaku cold brew zupełnie neutralne.

Dodać, czy nie? Niemal bez znaczenia

W drugiej grupie znalazły się właściwie cztery z przedstawionych dodatków. Na początek suszona morela i suszona brzoskwinia. Oba dodatkowe komponenty nadały kawie delikatnego i przyjemnego aromatu i bardzo delikatnie podbiły słodycz, ale były zupełnie niezauważalne w smaku. Cold brew z suszoną brzoskwinią oraz cold brew z suszoną morelą smakowało tak samo dobrze, jak kawa przygotowana bez dodatków.

kawa - coffee plant - cold brew

Powszechnie wiadomo, że daktyl jest owocem bardzo słodkim i nawet suszony powoduje przyjemne odczucia. Dlatego też chciałem bardzo sprawdzić, czy będzie w stanie oddać trochę naturalnego cukru podczas maceracji. I wiecie jaki był efekt? Podsumuję to jednym słowem – żaden :).

kawa - coffee plant - cold brew

Również dodanie suszonych jagód goji w żaden sposób nie wpłynęło na smak i aromat cold brew.

kawwa - coffee plant - cold brew

Dodatki smaczne i te z potencjałem

Na koniec zostawiłem grupę dodatków, które bardzo pozytywnie wpłynęły na smak cold brew. Najbardziej pozytywnie zaskoczyły mnie goździki (dobrze przeczytaliście: GOŹDZIKI!). Chociaż nie toleruję ich zapachu od pewnego pięknego wieczora sprzed kilkunastu lat, w kawie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Przede wszystkim aromat był bardzo przyjemny i nie był drażniący (jak np. w grzańcach). W smaku natomiast goździki było czuć, ale nie wybijały się one i nie zepsuły smaku kawy. Co więcej, podbiły delikatnie słodycz. Polecam sprawdzić! Pod warunkiem, że lubicie goździki :).

kawa - coffee plant - cold brew

Drugim ciekawym dodatkiem, którego byłem strasznie ciekaw był kardamon. Osobiście bardzo go lubię dodawać do różnego rodzaju dań i lemoniad, dlatego tak bardzo mi na nim zależało ;). Aromat oczywiście był bardzo przyjemny (gdy ktoś lubi kardamon) i rześki. Podobnie w smaku, wyrazista rześkość i przyjemnie wyczuwalny kardamon. Choć nie wpłynął na balans kawy, to też jej nie przykrył i okazał się całkiem przyjemnym dodatkiem.

kawa - coffee plant - cold brew

W następnej czarce miałem suszone mango. Ponieważ sam owoc nie miał aromatu to nie spodziewałem się, że znajdę go w naparze. I rzeczywiście tak było. Cold brew z suszonym mango nie miało jego aromatu, ale pojawił się smak, choć bardzo delikatny. Poza tym owoc podbił naturalną słodycz kawy i sprawił, że była to chyba najsmaczniejsza czarka, ze wszystkich które tego dnia próbowałem. I smakowała mi również dlatego, że naturalny smak owocu był delikatny i nie dominował nad naturalnym smakiem truskawki wyciągniętym z kawy – POLECAM!

kawa - coffee plant - cold brewOstatnim, sporym zaskoczeniem okazał się cynamon. Jak pachnie i smakuje – każdy wie. A w cold brew? Co najciekawsze, cynamon nie oddał do kawy właściwie w ogóle aromatu. Był niemal niewyczuwalny. W smaku z kolei wyraźnie zauważalny, ale co ciekawe, nie przykrył smaku kawy i, ku mojemu zdziwieniu, podbił słodycz w kawie. Wyszła z tego całkiem niezła mieszanka :).

kawa - coffee plant - cold brew

Natomiast ostatnim „dobrym” dodatkiem do cold brew, przynajmniej moim zdaniem, była skórka z limonki, pozbawiona jasnych części. I choć w aromacie właściwie była niewyczuwalna, to w smaku była wyrazista. Podbiła również kwasowość w kawie i sprawiła, że cold brew stało się bardziej rześkie. W tym wypadku zmniejszyłbym jednak odrobinę dozę, bo dodatek zbyt mocno zdominował kawę.

kawa - coffee plant - cold brew

Podsumowanie i największe rozczarowanie

Kończąc ten wpis mam dla Was jeszcze jeden dodatek, który zasługuje na wyróżnienie – to wiórki kokosowe. Osobiście uwielbiam kokos i wszystko co z nim związane i właściwie, gdybym na bezludnej wyspie miał palmy kokosowe, to dałbym radę! Dlatego sądziłem, że mieszanka wiórków i cold brew będzie smakową eksplozją. No i eksplozja była, ale rozczarowania…

kawa - cold brew - coffee plant

Owszem aromat kokosa w kawie się ujawnił i był jednocześnie bardzo przyjemny. Natomiast w smaku… Kokos oddał cold brew sporo smaku, ale przy okazji sprawił, że kawy nie było czuć w ogóle, stała się gorzka i bardzo cierpka. Była po prostu nie do wypicia.

Ale nie przejmując się największym, kokosowym rozczarowaniem pragnę nieco podsumować ten wpis. Po pierwsze chciałem potestować różne konfigurację, aby osobiście przekonać się, czy znajdę przyjemne dodatki, które sprawią, że cold brew stanie się bardziej „dostępne” dla niezbyt świadomych konsumentów. Po drugie chciałem Was zachęcić do próbowania i testowania, bo każdy ma inny gust i może się okazać, że niektóre moje, niesmaczne dla mnie, propozycje okazałyby się strzałem w dziesiątkę w Waszym przypadku. Po trzecie, chciałem Was zachęcić do picia cold brew po raz kolejny, bo jest naprawdę doskonale orzeźwiające!

A co na koniec? Moim ulubionym dodatkiem od samego początku pozostaje cascara. Na pół litra wody i 30 gramów kawy dodaję jej 5 gramów. Efekt jest bardzo słodki!

Szymon.

P.S. Macie jakieś inne pomysły? Chętnie bym je przetestował!