Etiopię Chelelektu od Coffee Republic spotkaliśmy już kilka miesięcy temu  podczas wizyty w palarni. Ówczesne brzoskwinie pojawiły się również podczas naszego cuppingu!

Z kawą od Coffee Republic po raz pierwszy spotkaliśmy się podczas wrześniowej wizyty w tej warszawskiej palarni. Wówczas mieliśmy ją tylko okazję spróbować zaparzoną w AeroPressie. Tym razem sprawdziliśmy jeszcze w cuppingu i w V60 od Hario.

kawa - coffee republic - coffee plant

Coffee Republic Etiopia Chelelektu – najsmaczniejsza Etiopia Washed

Podczas pierwszej rundy Cuppingowego Starcia w grupie Etiopii Washed, wystartowało 6 kaw z różnych palarni. Zwycięzcą okazały się ziarenka dostarczone przez warszawską Coffee Republic. To ziarna pochodzące z regionu Kochere, dostarczone przez wielu małych farmerów, zebrane w 2017 roku. Wg palarni w Etiopii znajdziemy aromaty dzikiej róży i brzoskwini. Na początek więc ziarenka przygotowaliśmy do cuppingu, by przekonać się czy to prawda :).

Po zalaniu 13 gramów kawy 200 gramami wody i “przeprowadzeniu” całej procedury czyszczenia, przeszliśmy do siorbania. Już w zapachu bardzo wyraźnie wyczuwalne były brzoskwinie, dzika różą oraz pomarańcza/kwiat pomarańczy. Kawa była relatywnie mocno zbalansowana, a body dosyć delikatne. Niska kwasowość, zauważalna słodycz i bardzo delikatna goryczka sprawiały, że napar był dość przyjemny. Zwłaszcza, że w aftertaste smak gorzki zanikał.

Po cuppingu przyszedł czas na zalanie dripa. Co ciekawe, żadna z kaw, którą tego dnia parzyliśmy nie wyszła podobnie w V60, jak w cuppingu – a Etiopia od Coffee Republic owszem. W smaku i aromacie dominowały brzoskwinie i róża, kawa była istotnie słodka i delikatnie kwasowa. Podobnie, jak w przypadku cuppingu, delikatna goryczka znikała w aftertaste. Body pozostało bardzo delikatne.

coffee republic - coffee plant - kawa

Z uwagi na różnice w metodzie obróbki testowanych tego samego dnia Etiopii, nie spodziewaliśmy się, że Chelelektu wyjdzie w AeroPressie zadowalająco słodka. Okazało się, że także w tym przypadku kawa przeciśnięta przez pressa nabrała słodyczy, stała się mniej kwasowa i straciła zupełnie goryczkę. I chociaż body zrobiło się cięższe i być może mniej przyjemne, to okazało się zdecydowanie ciekawsze niż miało to miejsce w przypadku dripa. Co jednak negatywnie nas zaskoczyło, mieliśmy wszyscy wrażenie, że kawa w posmaku wydawała się być delikatnie ściągająca, przez co ogólne wrażenia smakowe niestety nieco traciły. Tym razem Etiopia Chelelektu smakowała nam jeszcze bardziej niż w trakcie wizyty w palarni, a silny aromat brzoskwini okazał się być równie zaskakujący jak wtedy.

Przeczytaj także  Cuppingowe Starcie #2 - relacja i werdykt

kawa - coffee republic - coffee plantNowy roaster – ta sama kawa

Tak naprawdę dopiero pod koniec testów Etiopii od Coffee Republic uświadomiliśmy sobie, że to jest totalnie różna kawa od tej pitej kilka miesięcy temu. Nie każdy bowiem wie, ale warszawska palarnia ma nowego roastera, a został nim Piotr Jeżewski (mnóstwo, bardzo ciekawych jego tekstów znajdziecie na blogu Coffeedesk). Mimo krótkiego czasu na przyzwyczajenie się do sprzętu paczuszka dostarczona na Cuppingowe Starcie była bardzo dobra.

Kawę najlepiej kupić w internetowym sklepie Coffee Republic. Ale jeżeli jesteście z Warszawy to wpadnijcie w wolnej chwili do palarni i na miejscu spróbujcie tej Etiopii. Może przy okazji posmakuje Wam inna kawa? 🙂

Coffee Plant.

 

Back to Top