kawa kawiarka coffee plant

Kawiarka, czyli włoski pomysł na kawę w domu7 min

Kawiarka pojawiła się we Włoszech w latach 30. Do tej pory kawa spożywana była przede wszystkim w kawiarniach. Jednak Alfonso Bialetti swoim wynalazkiem sprawił, że mała czarna coraz częściej zaczęła się pojawiać na domowych stołach. 

kawiarka kawa coffee plant

Kawiarka od Alfonso Bialettiego

Nie jest do końca pewne, kto jest pomysłodawcą pierwszej na świecie moki. Jedne źródła sugerują, że był to pomysł Luigiego du Ponti, a wykonanie Alfonso Bialettiego. Inne, że idea i wykonanie to dzieło tego drugiego. Jaka jest prawda? Nie mam pojęcia. Bezsprzeczny jest natomiast fakt, że pierwsza kawiarka została wyprodukowana właśnie przez Bialettiego w jego lokalnym zakładzie – włoskiego rzemieślnika, który doświadczenie w obróbce aluminium zdobywał we Francji.

Chociaż Bialetti był inżynierem, to nie on sam wpadł na sposób parzenia kawy w kawiarce. Właściwie, można powiedzieć, że ideę bezczelnie skopiował. Obserwując ówczesną, prymitywną pralkę, stwierdził, że spróbuje użyć jej mechanizmu na grunt kawy. Wspomniana pralka była w gruncie rzeczy garnkiem postawionym na otwartym ogniu. W nim znajdowały się zaś mydliny, które nakryte były przykrywką z rurką. Ta rurka połączona była z kotłem, który umiejscowiony był nad garnkiem z mydlinami. Rosnąca temperatura w dolnym rondelku wytwarzała ciśnienie, pod wpływem którego mydliny wypychane były do górnego kotła, w którym mieszały się z brudnymi ubraniami. Kawiarka działa dokładnie w taki sam sposób, z tą różnicą, że między dolnym zbiornikiem z wodą a górną jej częścią, znajduje się sitko z kawą. Proste, prawda?

kawiarka kawa coffee plant

Produkt Bialettiego w latach 30. trafił na podatny grunt. Pamiętajmy, że wówczas na Półwyspie Apenińskim rządził Benito Mussolini – faszysta, który ponad wszystko gloryfikował ducha włoskiego nacjonalizmu. Co równie ważne, kawę traktował jako nieodłączną część włoskiej kultury, a aluminium jako przemysłowe dobro narodowe (stąd m. in. jego chęć na podbicie Etiopii, zakończone zresztą w 1935 roku sukcesem). Chciał, aby Włosi stali się producentem narzędzi do parzenia kawy. M.in. dlatego kawiarka w tamtym czasie okazała się tak dużym triumfem.

Ogromny sukces skopiowanego pomysłu

Jeszcze przed wojną firma włoskiego wynalazcy na Półwyspie Apenińskim sprzedawała około 10 tys. sztuk kawiarek rocznie. Prawdziwy rozwój marki i spopularyzowanie urządzenia miało jednak miejsce dopiero po wojnie. Gdy do rodzinnego domu, z niemieckiej niewoli, powrócił syn Renato, ojciec zdecydował się przekazać mu przedsiębiorstwo. Nikt się nie spodziewał, że młody Bialetti okaże się znakomitym sprzedawcą i jeszcze lepszym marketingowcem. To za jego czasów produkcja sięgnęła ponad 1000 sztuk kawiarek dziennie (szacuje się, że od tamtej pory na stoły trafiło już ponad 300 mln włoskich kawiarek). I chociaż sposób wytwarzania mógł zostać całkowicie zmechanizowany i zautomatyzowany, to Renato Bialetti, z szacunku do ojca, tego nie zrobił. Do dzisiaj dolna część urządzenia jest produkowana ręcznie, przez wysoko wykwalifikowanych i doświadczonych rzemieślników, co właściwie powoduje, że każda wyprodukowana w fabryce Bialettiego kawiarka, jest w pewnym sensie unikatowa.

kawiarka - bialetti - coffeeplant - logo - kawa

Ewolucja, lecz nie rewolucja

Dzisiaj, gdy myślimy o kawiarce, to pierwszym skojarzeniem jest właśnie ta włoska od Bialettiego (przynajmniej ja takie mam). Świat się zmienił, a Bialetti nie jest już jedynym producentem tego poręcznego urządzenia do parzenia kawy. Produkuje się już je na całym świecie (w Chinach można kupić za jakieś 4 dolary, ale nie polecam – badziewie…), mają nieco odmienne kształty, różne kolory i różnych producentów. Często nie są już wykonane z aluminium, ale ze szlachetnej stali. W sklepach można znaleźć też takie na prąd. Marka Bialetti czując dotyk konkurencji też się zmieniła. Oprócz klasycznej moki w ofercie znajdziemy zaokrągloną wersję Dama, wersję z zaworkiem ciśnieniowym w górnej części dyszy, czy czarny model z białymi łatami, wyglądający trochę jak krowa. No dobrze, tyle historii. Jak jej zatem używać?

Jak przygotować kawę w kawiarce?

Sposób zaparzenia kawy w kawiarce, na pierwszy rzut oka, jest właściwie tak prosty jak jej konstrukcja. Jednak po chwili zastanowienia okaże się, że pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości…

Na początek kawa, czyli 3 kwestie – palenie, mielenie i ilość

Do kawiarki nadaje się zarówno kawa palona pod metody ciśnieniowe, jak i ta nieco jaśniejsza, przygotowana do metod przelewowych (oczywiście będą miały inną charakterystykę smaku i aromatu). Powinniśmy ją zmielić grubiej niż do ekspresu ciśnieniowego – coś na wzór małych ziarenek piasku (zmielone kawy dostępne w sklepach do kawiarki są zmielone zbyt drobno!). Na pierwszym zdjęciu poniżej prawidłowa wielkość ziaren jest po prawej stronie (po lewej mielenie do ekspresu ciśnieniowego), a na drugim zdjęciu po lewej (po prawej mielenie do metod przelewowych – np. do dripa).

kawa mielenie kawiarka coffee plant

kawa kawiarka mielenie coffee plant

A jakiej ilości potrzebujemy? To zależy od wielkości urządzenia, ale przyjmuje się, że powinna to być proporcja 7 gr/100 ml. Jak już zaczniemy sypać zmielone ziarna do sitka to okaże się, że jego wielkość jest dostosowana właśnie do takiej proporcji, więc eksperymentowanie z ilością kawy w tym przypadku ma niewielki margines.

Wlewamy wodę i skręcamy urządzenie

Nasypaną kawę do wysokości brzegu sitka wyrównujemy (nie powinniśmy jej ubijać, jak w przypadku kolby do ekspresu ciśnieniowego). Do dolnej części urządzenia nalewamy ciepłą wodę do wysokości zaworka i osadzamy sitko z kawą. Pamiętajcie, żeby brzegi sitka były idealnie czyste. Całość skręcamy dość mocno i stawiamy na palnik gazowy lub płytę elektryczną. Po chwili, gdy temperatura wody staje się coraz wyższa, otwierając górną pokrywkę będziemy mogli poczuć aromat kawy, którą nasypaliśmy do sitka. Wtedy naprawdę bardzo wyraźnie czuć charakterystykę ziaren, bez względu na to czy są to nuty orzechowe, czekoladowe czy chociażby owocowe. Polecam, bo to naprawdę ciekawe doznanie.

kawa kawiarka coffee plant

Podgrzewamy wodę

W momencie postawienia kawiarki na źródło ciepła powinniśmy zacząć ją obserwować i oczekiwać momentu, kiedy pierwsze kropelki zaparzonej kawy zaczną pojawiać się w górnym zbiorniku. I to jest właściwie najważniejszy moment całego procesu, bo od niego zależy jak będzie smakowała kawa, którą parzymy. Jeżeli tu „pójdzie coś nie tak”, kawa będzie nadawała się do wylania :).

kawa kawiarka coffee plant

Zaparzona kawa zaczyna się sączyć

Gdy kawa zaczyna się już wylewać powinniśmy mocno ograniczyć siłę podgrzewania tak, aby temperatura wody już bardziej nie rosła, a kawa dalej powoli się sączyła. To bardzo ważny moment, bowiem jak prześpimy chwilę, gdy woda zbliża się do momentu wrzenia to kawa stanie się bardzo gorzka i będzie po prostu paskudna (i tu jest kilka szkół kończenia ekstrakcji kawy, ale z moich obserwacji wynika, że w opisany sposób kawa wychodzi najsmaczniejsza i najłagodniejsza, a przy tym regularna).

Ściągamy kawiarkę i wlewamy do filiżanki

Na finiszu pozostaje już tylko przelanie przygotowanego naparu do ulubionej filiżanki. Oczywiście w miarę preferencji do kawy można dolać ciepłego mleka, jak ktoś nie przepada za czarną kawą, czy w ostateczności dosypać cukru (osobiście nie polecam ;)).

kawa kawiarka coffee plant

Moim zdaniem kawiarka to bardzo wdzięczne urządzenie, bo jest bardzo proste w obsłudze, a przygotowanie kawy nie zajmuje dużo czasu. Ale nie dajmy się zwieść pozorom – kawa nie wyjdzie nam, jak będzie za jej za mało, będzie za mocno wypalona, albo zbyt grubo/drobno zmielona. Nie osiągniemy również satysfakcjonującego rezultatu, gdy doprowadzimy do wrzenia wody, więc jak się ostatecznie okazuje, nie jest to wszystko takie proste.

Osobiście za kawiarką nie przepadam, bo jakoś nie jestem przekonany do body, którego kawa nabiera przy parzeniu jej w ten sposób, ale to już jest oczywiście kwestia gustu. A Wy korzystacie z pomysłu Bialettiego?

P.S. 30 marca wybieramy się razem Panią Fotograf na warsztaty z kawiarki do Java Coffee Pop-Up. Poprowadzi je Łukasz Stępniak. Przygotujemy relację z tego wydarzenia i poinformujemy Was, gdy pojawi się na blogu!

S.