kawa - coffee plant

Coffee Brewer czyli parzenie kawy w torebce3 min

Coffee Brewer – prezent z wakacji

kawa - coffee plant

Nieco ponad miesiąc temu Dagmara z wakacji w Holandii przywiozła kilka kaw (m.in. ziemniaczaną Rwandę) i bardzo ciekawą torebkę. A właściwie kawę w torebce. Pierwsze spostrzeżenie było takie, że może to być idealne rozwiązanie na kawę w podróży. Zaparzenie bowiem kawy w AeroPressie, Chemexie, czy dripie wymaga posiadania sporego zasobu gadgetów. W przypadku Coffee Brewer, wystarczy tylko woda o temperaturze 95 stopni. Sprawdźmy więc, jak smakuje Honduras z torebki, i jak łatwo się jej używa.

kawa - coffee plant

Sporo informacji 

Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo dużo informacji zamieszczonych na opakowaniu – naturalnie oprócz instrukcji obsługi. Producent podaje, że jest to kawa organiczna, że jest klasy gourmet (kilka stron o tym przeczytałem i można uznać, że każdy może swoje ziarna opisać, że są gourmet. Nie jest to uregulowane tak jak chociażby określenie specialty), że jest ręcznie zbierana i produkowana na ekologicznej „farmie”. Trochę sporo tych „certyfikatów” jakości, ale tym się póki co nie przejmujemy. Jak więc działa Coffee Brewer?

kawa - coffee plant

kawa - coffee plant

To właściwie tylko trzy kroki: otwarcie opakowania, zalanie wodą i przelanie do kubków. Proste, prawda? I to jak! Ale zróbmy to nieco wolniej… Po otwarciu opakowania mamy do czynienia z pierwszym wrażeniem – niestety dość nieprzyjemnym. Aromat, który wydobywa się paczuszki przypomina delikatnie palone drewno, trochę jak zielony Jacobs.

kawa - coffee plant

Ale nie przejmujemy się tym i postępujemy dalej zgodnie z instrukcją. Zalewamy więc 300 ml wody o temperaturze 95 stopni i czekamy do 4 minuty aż się zaparzy.

kawa - coffee plant

Po tym czasie gotowy napar przelewamy do filiżanek – na tym koniec. Szybko i łatwo, prawda? A czy smacznie?

kawa - coffee plant

 

Smaczne?

Niestety niekoniecznie. Kawa była bardzo płaska, w aromacie pojawiło się coś pokroju przypalonego drewna, a w smaku obecna była przede wszystkim gorycz. Bardzo delikatna kwasowość szybko znikała, przez co aftertaste pozostawał mocno nieprzyjemny. Moim zdaniem kawa jest zbyt mocno palona, jak na sposób parzenia i w dodatku zbyt drobno zmielona. Co ciekawe, spora doza (20 gramów na 300 ml wody) nie spowodowała uczucia ściągania w ustach, czego można było się spodziewać tuż przed otwarciem. Być może inne kawy mogłyby z tej paczuszki smakować zupełnie inaczej, a wiemy, że wybór jakiś jest. Z drugiej strony paczuszka jest właściwie wielokrotnego użytku. Po odpowiednim wyczyszczeniu woreczka i wysuszeniu, efekty smakowe mogłyby być ciekawsze, gdyby użyć np. jakiejś jasno palonej Kenii.

kawa - coffee plant

Warte uwagi?

Na pewno tak. Moim zdaniem Coffee Brewer to bardzo ciekawy gadget. Bez wątpienia jego ogromną zaletą jest prostota w użyciu. Aby zaparzyć kawę nie potrzebujemy wagi, dzbanka z wylewką, młynka czy termometru. Wystarczy nam tylko dostęp do gorącej wody (podejrzewam, że niewielka zmiana temperatury nie zmieniłaby jakoś szczególnie smaku). Niestety największą jego wadą jest sama kawa. Ta z Hondurasu, umiejscowiona w paczuszce, była po prostu niedobra, ale gdyby użyć innej kawy istnieje prawdopodobieństwo, że smak byłby zupełnie inny, a ogólny odbiór Coffee Brewera bardziej pozytywny. Traktuję to jako ciekawe znalezisko, ale w samochodową podróż w dalszym ciągu wolałbym zabrać manatki kawosza, pełne gadgetów, niż prosty w obsłudze Coffee Brewer. Ale to już jest kwestia wyboru :).

S.

P.S. Mieliście kiedyś z tą magiczną paczuszką do czynienia? Chętnie poznalibyśmy Wasze opinie!